Październik nad Wisłą i Dunajem – w 56. rocznicę.

„Dziś wielka uroczystość w mojej celi: „Odpust Matki Bożej Różańcowej”. Zwołałem tych wszystkich, których zachęcałem do modlitwy różańcowej. Pragnę ich „uzbroić w cierpliwość”. Im się może wydać, że przyszedł czas łaski, o którą proszą. A te łaski, które dziś wypraszamy, działają już tylko w innej formie i działać będą nieco później.” Zapiski więzienne, St. Wyszyński, arcybiskup warszawski.

Październik jest miesiącem różańca Świętego. Modlitwą tajemnic Radości, Światła, Boleści, Chwały.

Ale październik jest też, miesiącem łączności i pamięci Narodów polskiego i węgierskiego. Jakże dwa inne miesiące dla bratnich Narodów. Nad Wisłą i Dunajem partyjni, komunistyczni przywódcy grali własnymi i sowieckimi interesami. 19 października 1956 roku rozpoczęły się w Warszawie obrady komunistycznej partii. Z poleceniami przybył osobiście do stolicy Polski, Chruszczow – przywódca bolszewickiej partii. Po przetasowaniach do władzy przywrócono zaufanego i oddanego Gomułkę. 24 października (dzień po rozpoczęciu Powstania w Budapeszcie, cztery miesiące po Powstaniu Poznańskim) na Placu Defilad, „nowy” Władysław Gomułka zmanił i wymanewrował znaczną część społeczeństwa, swoimi bezproduktywnymi obietnicami. Skutkiem przetasowania władzy była stagnacja, zacofanie, umocnienie działań służb bezpieczeństwa, aż do zrywu pracowniczej „Solidarności” w 1980 roku. Władza poprzez zwolnienie, bezprawnie aresztowanego arcybiskupa warszawskiego Ks. Stefana Wyszyńskiego, liczyła na przychylność Kościoła i społeczeństwa w realizacji swojego zwodniczego planu. Ani procesy zbrodniarzy z MBP płk Fejgina, Goldberga (Różańskiego), Grinszpana (Romkowskiego), ani likwidacja „Stalinogrodu”, ani rehabilitacja, ani odstąpienie od zasad socrealizmu – nie uśpiły nacisków opozycji robotniczej i intelektualnej. A szczególnie podniszczonego na zdrowiu po więziennym pobycie prymasa Polski.

W tym czasie 23 października 1956 roku w Budapeszcie, wybuchło Powstanie. Kolektywizacja, zapaść ekonomiczna, brak wolności słowa, upartyjnienie życia społecznego i gospodarczego doprowadziły do niezadowolenia społeczeństwa, wyniszczonego niedawną wojną. Jakże inne działania rozgrywane przez sowiecki aparat bezpieczeństwa doprowadziły do przelewu krwi. 30 października uwolniono kardynała Józesfa Mindszentego, arcybiskupa  ostrzyhomskiego. Próbowano wykorzystać postać kapłana do złagodzenia pierwszych skutków Powstania. 4 listopada, gdy nastąpiło wznowienie ataku pancernych wojsk sowieckich, kardynał schronił się na terenie ambasady amerykańskiej. Do 10 listopada przy poparciu aparatu partyjnego i bezpieczeństwa węgierskich towarzyszy – sowieci bezkarnie pacyfikowali stolicę i inne miasta Węgier. Zabito ponad 2,5 tys. powstańców ponad 13 tys. zostało rannych, aresztowano 20 tys. a ponad 200 tys. uciekło za granicę państwa.

Dwa państwa, dwa sposoby, dwa uwarunkowania geopolityczne i historyczne. 29 października 1956 roku ambasador amerykański w Moskwie Charles Bohlen otrzymał polecenie przekazania sowieckim władzom okupacyjnym informacji, że: „USA nie mają zainteresowania sytuacją Węgier oraz, że Węgry nie są militarnym sojusznikiem USA”.

Cóż zmieniło się po 56 latach złudnego oczekiwania zmian, bezprawia rządzących, stawianych obietnic od zbrodniczej napaści na osamotnione Narody…

Oby Narodzenie, Chrzest, Biczowanie, Śmierć z tajemnic różańcowych przyniosły Zmartwychwstanie naszych Narodów, zagubionej Europy i świata całego.

Dariusz Starko.

zdjęcia autor: Budapeszt (muzeum Powstania 1956), Miskolc (pomnik Powstańców 1956).