Świadectwa z  rekolekcji  „Błogosławieństwo i przekleństwo – ze smutku do radości życia”, które odbyły się 22 listopada 2015 roku w Warszawie

 22 listopada 2015 roku, w święto Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata odbyły się w Warszawie, w Domu Rekolekcyjno-Formacyjnym „Dobre Miejsce” przy ul. Dewajtis  całodniowe rekolekcje  „Błogosławieństwo i przekleństwo – ze smutku do radości życia”, zorganizowane przez Parafię na Wrzecionie.  Prowadził je ksiądz Zbigniew Wądrzyk z Gdańskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji.  W programie rekolekcji były trzy konferencje ks. Zbigniewa, modlitwa o uzdrowienie przez przebaczenie i błogosławieństwo, Eucharystia , dzielenie się świadectwami. Były też przerwy na kawę, herbatę, ciasteczka,  a także wspólny obiad.  W rekolekcjach wzięło udział 90 osób.

Tematem pierwszej konferencji było : „Błogosławieństwo i przekleństwo”. Ksiądz Zbigniew podawał przykłady zwrotów, słów, które wypowiadane do bliskiego człowieka: współmałżonka, dziecka, przyjaciela mają moc błogosławienia, wzmacniania, są jak treściwy pokarm, który buduje bliską osobę i pogłębia naszą relację z nią. Podawał też przykłady słów, wypowiedzi, które kierujemy do innych, lecz są one złe, osłabiające tego człowieka i naszą relację z nim. Są to słowa, które można określić jako trujące, złorzeczące,  a więc z przestrzeni przeklinania. Ksiądz Zbigniew mówił, że nie ma słów obojętnych. Są albo dobre, albo złe, i my sami wybieramy, których chcemy używać. Najczęściej nieświadomie używamy złych słów, nie zdajemy sobie sprawy, że komuś złorzeczymy, lecz negatywne skutki takiej komunikacji pozostają. Błogosławieństwo  rodzi życie, a przekleństwo rodzi śmierć i niechęć do życia. Co wybierzemy to będzie nam dane.

Druga konferencja  miała nazwę „Duch lęku – owoc przekleństwa”. Ksiądz Zbigniew omawiał różne rodzaje lęków. Wyjaśniał, w jaki sposób prowadzą one do zniewolenia, zamknięcia się na doświadczanie życia, miłości. Dzięki przyjęciu błogosławieństwa i miłości Jezusa Chrystusa  jesteśmy w stanie przezwyciężać lęki i otwierać się na życie i miłość,  a także sami błogosławić innym. I wtedy możemy budować więzi z innymi.

Był to temat kolejnej konferencji „Więzi – owoc błogosławieństwa”.  Błogosławieństwo czyni człowieka zdolnym do więzi. Budowanie relacji z drugim człowiekiem, dbanie o tę  relację, pogłębianie jej, wzbogaca nasze człowieczeństwo. Relacja z człowiekiem, który nam błogosławi, a my jemu błogosławimy, znosimy się nawzajem, przebaczamy sobie – staje się źródłem szczęścia. Budowanie więzi jest najważniejszym zadaniem chrześcijańskim, jest to esencja chrześcijaństwa. Nie ma większego przykazania, niż miłować Pana Boga całym sercem i bliźniego, jak siebie samego – nasze chrześcijaństwo właśnie w relacjach się konkretyzuje. Tam, gdzie jest więź – mówił ks. Zbigniew – tam jest życie, kreatywność, radość, tam jest pokój, łagodność, opanowanie, tam chce się wracać, to jest dom. Bo my nie wracamy do domu jako czterech ścian, my wracamy do tego miejsca, gdzieśmy zawiązali więź.

Po konferencjach była przerwa na obiad, a po nim czas na indywidualną modlitwę, spowiedź. Od godziny 15.00 byliśmy już wszyscy w kaplicy i był to czas przeznaczony na wspólną modlitwę, Eucharystię. Na zakończenie rekolekcji Ksiądz Zbigniew zachęcił do składania świadectw i kilka osób podzieliło się swoimi przeżyciami z udziału w nich. Poprosiłam też o nadesłanie do mnie, jako organizatorki,  świadectw, aby można je było zamieścić w artykule o rekolekcjach. Jak wiadomo świadectwo jest bardzo ważnym elementem ewangelizacji: ożywia, buduje wiarę, inspiruje, wzrusza, wzbogaca o przeżycia drugiego człowieka, ukazuje inny, czasem nowy wymiar doświadczania życia z Panem Jezusem.

Jako organizatorka, słuchając refleksji, świadectw uczestników w czasie rekolekcji, w  późniejszych rozmowach , czułam, jak rośnie we mnie poczucie sensu i zadowolenia z pracy organizacyjnej, którą wykonywałam, jak dodaje mi to skrzydeł na następne działania.  Odczuwałam wdzięczność, że mogliśmy wszyscy razem świętować uroczysty dzień Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, a szczególnie dziękuję księdzu Zbigniewowi Wądrzykowi,  który przyjął zaproszenie, by te rekolekcje poprowadzić i wszystkim osobom, które pomagały w ich organizacji. Dziękuję też bardzo naszemu księdzu Proboszczowi Stanisławowi Warzeszakowi za przychylność i wsparcie tej inicjatywy.

 

ŚWIADECTWA   UCZESTNIKÓW    REKOLEKCJI

Pani Joanna:                                                      

Mam na imię Joanna. Jestem żoną, mamą 3,5 l Jasia i nauczycielem od biochemii.

22 listopada 2015 miało miejsce moje duchowe uzdrowienie. Ktoś zapyta: Jak to, przecież masz wspaniałego męża i synka? Tak to prawda, ale z jakiegoś powodu mej duszy często towarzyszył smutek, a radość pojawiała się wtedy i tylko wtedy, gdy były ku temu wyraźne powody. Nie wyobrażałam sobie nawet, że mogłoby być inaczej.

Tymczasem 22 listopada 2015 wzięłam udział w rekolekcjach zatytułowanych: „Błogosławieństwo i przekleństwo – ze smutku do radości życia” Prowadził je wspaniały ksiądz Zbigniew Wądrzyk. O rekolekcjach dowiedziałam się w ostatniej chwili, od mojej przyjaciółki. Poprosiłam męża, aby został z synkiem gdyż sam niekoniecznie lubi zbyt długie modlitewne spotkania, choć określa siebie często jako osobę „poszukującą Pana Boga”. Wiedział jednak, że ze mną jest inaczej i że ja tego czasu bardzo potrzebuję, dlatego został z Jasiem w domu, a ja pojechałam na rekolekcje (Dziękuję Jarku:-).

Moja dusza śpiewała: „Jak łania pragnie wody ze strumienia, moja dusza pragnie Ciebie Panie…” Bardzo cieszyłam się, że duchowo odpocznę, że wreszcie pójdę do spowiedzi. Od dłuższego czasu czułam się bowiem bardzo zmęczona i martwa duchowo. Od kilku miesięcy zbierałam się też, aby pójść do spowiedzi. Czasem myślałam nawet, że może nie jestem godna, że to wstyd dla chrześcijanina, ( za którego się przecież uważam) tak długo zwlekać ze spowiedzią.

Jednak…22 listopada 2015 roku Jezus przyszedł, by udzielić mi odpowiedzi na nurtujące mnie od lat pytania: Dlaczego tak często się smucę i dlaczego wciąż przepraszam, że żyję? Przecież dawniej było inaczej. Byłam radosna, otwarta i bardzo kreatywna. Co się ze mną stało i dlaczego? Czy ktoś mnie zaczarował?

Tak , bo słowa, jakimi zwracali się do mnie rodzice i inne osoby ważne w moim życiu, miały ogromną moc (jak mówił ks. Zbigniew). Były to słowa, które nie uskrzydlały, ale gasiły zapał i radość życia. Moi zapracowani rodzice nie mieli czasu dla siebie, nie mieli więc czasu aby prawdziwie zainteresować się mną, aby poznać moje zdolności i pomóc mi je rozwijać. Miałam swoje małe radości. Uwielbiałam pisać scenariusze teatralne i urządzać w szkole przedstawienia. Byłam zakochana w książce: „Ania z Zielonego Wzgórza” i bardzo utożsamiałam się z jej główną bohaterką. Towarzyszyło mi jednak poczucie, że to wszystko, co robię nie interesuje moich rodziców. Obserwując ich styl życia, słuchając słów, które wypowiadali dochodziłam do wniosku, że tylko praca jest ważna, bo przynosi materialny efekt. To jak człowiek się uczy, jak pracuje świadczy o jego wartości, a człowiek sam w sobie wartością nie jest! Powoli zaczęłam w to wierzyć. Uczyłam się, więc pilnie aby rodzice byli ze mnie zadowoleni. Zrezygnowałam z zespołu tanecznego, przestałam organizować przedstawienia w szkole, by skupić się już tylko na nauce. Potem zachorowałam na anoreksje – byłam bardzo samotna. Doszło poczucie winy za to, że moi rodzice i rodzeństwo cierpią przeze mnie. Uwierzyłam, że ta moja choroba to moje fanaberie i za wszystko ja ponoszę odpowiedzialność. Wydawało mi się, że nie ma nikogo, kto zechciałby mnie zrozumieć… ale Pan Bóg o mnie nie zapomniał !!!

Pierwszy etap mojego duchowego powrotu do zdrowia nastąpił w momencie, w którym poznałam mojego męża. Wtedy zaczęłam się uśmiechać, rozkwitać, bo tak wspaniałą osobą jest mój Mąż, odnalazł we mnie to ukryte piękno, które ja już dawno przestałam dostrzegać. Miłość i dobre słowa mojego męża uzdrawiały moją duszę i ciało. Jestem pewna, że to nasze spotkanie i to, że jesteśmy dziś razem to nie przypadek, ale właśnie Bóg!!!

Spotkanie z moim mężem było jednak dopiero częściowym uzdrowieniem. Opierałam się bowiem na jego opiniach, a sama wewnętrznie nie byłam przekonana, że jestem kimś wartościowym. Na różne sposoby próbowałam odbudowywać to poczucie własnej wartości. Zrobiłam doktorat z biochemii, wyjechałam na staż naukowy do Niemiec, a efekt?…żaden. Ludzie, z którymi pracowałam, moi nauczyciele, nigdy nie byli ze mnie do końca zadowoleni – zawsze mogło być lepiej. Padało wiele słów, które podcinały mi skrzydła i utwierdzały w przekonaniu, że jestem do niczego.

Dopiero 22 listopada 2015 Jezus przyszedł do mojego serca i powiedział:

„Wystarczy. Pokój z Tobą! Dobrze, że jesteś Asiu! Ta smutna i nieśmiała osoba to nie jest prawdziwa  Joanna, bo prawdziwa Joanna, którą stworzyłem jest piękna i pełna radości życia. Możesz być sobą!!!”  Tymi słowami Jezus, uwolnił me serce z niewoli kłamstwa: że „jestem nic niewarta”, w które uwierzyłam i którym żyłam przez wiele lat. To poznanie prawdy i poczucie, że „jestem ważna dla Boga” było prawdziwym Wyjściem z niewoli egipskiej. Poczułam się tak bardzo szczęśliwa jak nigdy dotąd. Wszystkie dotychczasowe życiowe przemyślenia poukładały się w logiczną całość. Z radością poszłam do spowiedzi, nie myśląc już wcale, że to wstyd, tak długo się nie spowiadać. Stanęłam w prawdzie przed Jezusem i usłyszałam, że dziś Całe Niebo raduje się razem ze mną, bo moje serce zostało uzdrowione. Poczułam tę Wielka Radość Nieba i nie mogłam powstrzymać łez. W Eucharystii dziękowałam Bogu za to cudowne uzdrowienie!!!

Nigdy wcześniej nie sądziłam, że potrzebuję nawrócenia. Myślałam o sobie jak o wzorowej chrześcijance. Uważałam, że owszem mój mąż tak, ale  że ja? A tu okazało się, że to ja najbardziej tego potrzebowałam. Dziękuję Bogu i moim rodzicom za to, że jestem. Jestem szczęśliwa, że powróciłam z ciemnej doliny. Chwała Panu, Alleluja!!!.

 

Te cudowne rekolekcje z księdzem Zbyszkiem Wądrzykiem nauczyły mnie tego, by uważać na wypowiadane słowa. Na to, co i jak mówię do innych: do męża, do synka, do studentów na uczelni, do kolegów i koleżanek w pracy. Dziś staram się, aby każde moje słowo było prawdziwe, by nie raniło, nie podcinało skrzydeł, aby doceniało, motywowało, wyzwalało energię i uszczęśliwiało. Krótko mówiąc, staram się, aby moje słowa nie miały mocy przekleństwa, lecz by błogosławiły innym.

Po tych wspaniałych rekolekcjach pojawiło się także prawdziwe pragnienie wybaczenia tym wszystkim, których słowa czy postawa życia tak bardzo mnie w życiu zraniły. Nie chcę rozpamiętywać win, ale w Imię Jezusa z serca wybaczyć. Oni wszyscy też mogli zostać w życiu skrzywdzeni przez swoich najbliższych.

Z serca dziękuję księdzu Zbigniewowi, za tę wspaniałą rekolekcyjną konferencję, która uporządkowała te wszystkie moje życiowe przemyślenia, dziękuję za cenne życiowe wskazówki. Serdecznie dziękuję również Pani Mirze Kępce i osobom, które pomagały w zorganizowaniu tych wspaniałych rekolekcji.

Okoliczności zewnętrzne nie zmieniły się w moim życiu. Są w nim zarówno powody do radości jak i do smutku ale… moje serce jest uzdrowione, bo poznało prawdę i wie, że Bóg jest, że przeprowadzi przez najczarniejsze doliny, więc… co by się nie działo, będzie Happy End 🙂

 

Dobrze, że jesteście.

Joanna

 

 

Pani Magda

Serdecznie dziękuję za wysiłek włożony w organizację rekolekcji z ks. Zbigniewem.

Będę je długo pamiętać.

Słowa ks. Zbigniewa, w połączeniu z barwną prezentacją, poruszyły głęboko moje serce, obudziły je do życia. Od długiego już czasu modliłam się o przebudzenie mojego serca, miałam wrażenie, że jest ono jakby uśpione, zamknięte, skamieniałe. Przebaczenie uraz, o którym mówił ks. Zbigniew, stało się kluczem. Zrozumiałam też głęboko w sercu, że „zwyciężenie zła dobrem” jest możliwe tylko w Jezusie, a co najważniejsze – że nie zostawia mnie On samej z tym najtrudniejszym zadaniem. Przeciwnie, nie dość, że jest wciąż ze mną, to jeszcze Sam bierze to zadanie w całości na siebie. Dotąd wydawało mi się, w sposób po części nieuświadomiony, że Bóg stawia przede mną to wyzwanie, ale oczekuje, że wykonam je sama. Na rekolekcjach dotarło do mnie, że jeśli tylko powierzę się w całości Panu, On sam będzie działał.

W kontekście przebaczenia najbardziej uderzyło mnie odkrycie, że w pierwszej kolejności potrzebuję przebaczyć samej sobie – wszystkie błędy, grzechy, niepowodzenia, zranienia zadane innym i sobie. Nie muszę wciąż rozliczać i karać samej siebie, ale mogę cieszyć się wolnością w Panu. On bierze to wszystko na Siebie i daje mi nowe życie.

Moje serce rzeczywiście budzi się do życia, uwalniam najpierw siebie, potem rodziców, męża i nasze małe dzieci (sic! odkryłam w sobie urazę nawet do nich). Jednym słowem – odpuściłam sobie i najbliższym, pozwoliłam na błędy, także te w relacjach – w końcu wszyscy jesteśmy, po pierwsze omylnymi, a po drugie wolnymi ludźmi, więc mamy prawo do błędu. Wiem, że to dopiero początek drogi, ale najważniejsze, że znam już kierunek.

Ponadto, jestem wdzięczna ks. Zbigniewowi za jego świadectwo przemiany – od zamkniętego na relacje chłopca, do pełnego wiary i miłości dojrzałego człowieka. Dotąd bardzo krytycznie patrzyłam na swój okres dojrzewania, na swoje zamknięcie i to, że nie umiałam budować dobrych, radosnych, szczęśliwych relacji z rodziną i rówieśnikami. Teraz widzę, że jest to też droga błogosławieństwa, skoro Bóg daje bezwarunkową miłość i za darmo, bez zasługiwania, swoją mocą uzdalnia nas do miłości.

Jeszcze raz dziękuję za ten czas. Chętnie wezmę udział w kolejnym takim spotkaniu 🙂

Szczęść Boże,

Magda

 

Pan Piotr

 

Trzy dni po rekolekcjach były imieniny mojej żony. Nasza relacja potrzebuje Boskiej interwencji, potrzebuje uzdrowienia (sprawa rozwodowa jest w toku) i choć mieszkamy w jednym mieszkaniu (z dziećmi) to właśnie wszystkie dni świąteczne są najtrudniejsze. Mam za sobą doświadczenie pogardy i nienawiści skierowanej do mnie, wiem jednak że toczy się walka duchowa, między  życiem i śmiercią, „błogosławieństwem a przekleństwem”.

Po powrocie do domu przeczytałem modlitwę błogosławieństwa nad żoną. Najtrudniejsze dla mnie były słowa: „z serca Ci przebaczam każde złe słowo, każdy gest, każde zaniedbanie, poniżenie i pogardę które mnie dotknęły”. Przypomniało mi się jak na moje słowa „pięknie wyglądasz” usłyszałem „spier…!”, jak widziałem środkowy palec  i w końcu jak zostałem oblany święconą wodą i wyśmiany, gdy modliłem się za wstawiennictwem Najwspanialszej Matki – Maryi. Wiem, że Bóg przygotowywał mnie do tych rekolekcji od dawna – a w sposób szczególny od niespełna trzech lat – i jestem przekonany, że gdyby nie wielka łaska jaką obdarzył mnie Wszechmogący, nie byłbym w stanie tych słów błogosławieństwa nawet przeczytać. Ze względu na niechęć mojej żony do mnie nie wykonalne było położyć na jej głowie moją dłoń. Napisałem do niej maila, w którym zawarłem całe błogosławieństwo, mając w sercu postawę, która nie jest moją zasługą, jest darem! Bogu niech będą dzięki!

Mam w sercu pokój i wdzięczność za to, że żyję, za żonę, za nasze dzieci i za siły jakie daje mi Miłosierny: do postawienia granic, do niezgody na rozwód, do wierności, do szukania pracy, do opieki nad dziećmi, do życia „tu i teraz”. Do tego dnia zostałem doprowadzony poprzez wspólnotę neokatechumenalną, Sychar, 12 kroków, warsztaty dla rodziców, wyjazd do Medjugorie, trwającą nowennę pompejańską o uzdrowienie naszego małżeństwa. Każdy z tych etapów to osobny rozdział, o którym myślałem, pisząc niniejsze świadectwo.

Niech PAN błogosławi,  Piotr

Tekst modlitwy błogosławieństwa małżeńskiego: nad Mężem, nad Żoną, został przygotowany przez księdza Zbigniewa Wądrzyka i otrzymał go każdy uczestnik rekolekcji.

Wieczorem tego samego dnia,  o  godzinie 19.00  ks. Zbigniew wygłosił konferencję dla rodziców dzieci przygotowujących się do pierwszej komunii świętej w naszej Parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Wrzecionie w Warszawie. Mówił na temat błogosławieństwa i przekleństwa w wychowaniu, a także o budowaniu więzi w rodzinie. Rodziców, którzy chcieliby poznać bliżej tę problematykę, zapraszamy do uczestnictwa w warsztatach umiejętności wychowawczych „Szkoła dla Rodziców i Wychowawców. Błogosławiące Rodzicielstwo”, które odbywają się w Parafii na Wrzecionie.  Szczegółowe informacje znajdują się w ogłoszeniach lub pod adresem mailowym warsztaty.br@wp.pl.

 Mirosława Elżbieta Kępka